Obejrzałem właśnie debatę prezydencką. Nie było to przyjemne doświadczenie. Nie jest bowiem niczym miłym widzieć dwóch beznadziejnych kandydatów na raz i mieć świadomość, że jeden z nich wkrótce będzie prezydentem.
Na dzień dobry pojawiły się pytania światopoglądowe o związki partnerskie, in vitro, relacje państwa z kościołem. Z odpowiedzi widać, że kandydaci zupełnie nie mają pojęcia o tym jak wygląda istniejące prawo. Pierwszą bzdurą jaka się pojawiła było przekonanie o możliwości rozwiązania na gruncie obowiązującego prawa kwestii związków partnerskich. Od kandydata oczekuję tego, że jeśli zabiera głos na jakiś temat to wie coś na ten temat albo uczciwie przyznaje się do swej niewiedzy. Polskie prawo (dokładniej ustawa z dnia 28 lipca 1983 r. o podatku od spadków i darowizn Dz.U. z 1983 r. Nr 45, poz. 207) spadkobierców testamentowych nie należących do rodziny zalicza do III grupy podatkowej. Tym samym homoseksualny partner dziedziczący na podstawie testamentu jest w gorszej sytuacji względem prawa niż w analogicznej sytuacji małżonek lub małżonka. Tej kwestii nie da się obejść na gruncie istniejącego prawa.
Obaj kandydaci równie beznadziejnie wykręcili się od pytań odnoszących się do kwestii neutralności światopoglądowej państwa. Żaden z nich nawet nie poruszył kwestii nierówności ochrony prawnej w zakresie tzw. uczuć religijnych (art. 196 k.k.), podnoszonej przez elektorat osób deklarujących się jako ateiści.
Kolejną erupcją ignorancji była kwestia zmian w zakresie wieku emerytalnego. Od kandydatów oczekiwałbym wiedzy o systemie ubezpieczeń emerytalnych przynajmniej na poziomie świadomości tego, że emerytura to nie zabawka polityczna tylko produkt ubezpieczeniowy, który winien rządzić się matematyką ubezpieczeń na życie i demografią. Wydłużanie się długości trwania życia ludzkiego musi siłą rzeczy prowadzić do dłuższego okresu wypłaty świadczeń emerytalnych. Jeśli zaś dłużej wypłacamy świadczenia i nie chcemy ich obniżać to musimy pobierać więcej. To z kolei możemy uczynić albo poprzez podniesienie składek albo poprzez dłuższy okres pobierania składek. To są fakty wynikające z danych demograficznych a nie z woli politycznej. Wcale nie trzeba do tego mieć wykształcenia matematycznego by tak proste fakty rozumieć.
Jedyne co w moich oczach różni kandydatów to polityka zagraniczna. Tu ksenofobiczne podejście jednego z kandydatów rzeczywiście stanowi istotny czynnik przemawiający na jego niekorzyść.
Od polityków przymilających się do jakiegoś elektoratu oczekuję przynajmniej zapoznania się z jego postulatami. Sztabowcy obu kandydatów zdecydowanie nie wywiązali się ze swego zadania.
Brak komentarzy
Prześlij komentarz