Szklane błędy
Sianecki i Miecugow o swą polszczyznę dbają lecz i im błędy przytrafić się mogą. Ba! Przytrafiają się nawet nie tylko w mowie ale i w piśmie. Przykładowo na stronie 174 ich książki znaleźć można słowa „w dworach”. Widać tu oczywiście, że najprawdopodobniej nikt przed drukiem nie przeczytał tego na głos. Profesor Miodek (mieszkający we Wrocławiu, nie w Warszawie) z pewnością mógłby w piękny sposób z właściwą sobie gestykulacją wyłożyć, że w takich zbitkach literowych istotne jest to, że jeśli po pierwszej literze drugiego wyrazu nie ma samogłoski to wymówienie takiej zbitki spółgłosek trzeba jakoś ułatwić i robi się to stosując „we” zamiast „w”. Ten drobny błąd to trochę tak jakby pisać „film o kocie z Szkła Kontaktowego” zamiast „film o kocie ze Szkła Kontaktowego”.
Ponadto tak interesująca książka opowiadająca o historii popularnego programu powinna mieć skorowidz osobowy nie wspominając o spisie treści.
PS. Po pewnym czasie od zamieszczenia powyższego tekstu sprawdziłem w nowszych i starszych słownikach. W starszych jednoznacznie wskazuje się „we dworze”, ale w nowszych już dopuszcza się na równi „w dworze”. Czy to reguły są zbyt nowe czy ja już za stary?


0 komentarze:
Prześlij komentarz