Uczciwość w wyznawaniu niewiary
Kolejny spośród tekstów jakie zamieściłem kiedyś na różnych forach. (Dawniej miałem więcej czasu i chyba więcej zapału do tworzenia nowych tekstów ale obiecuję poprawę)
Wbrew temu co tytuł mógłby sugerować nie będę pisał o porównaniach etycznych między wierzącymi i niewierzącymi. Chcę poruszyć temat zgoła inny. Mianowicie chodzi o kwestię uczciwego przyznawania się w otoczeniu do swej wiary lub niewiary. Oto jakiś czas temu kolega mój (deklarujący się jako ateista) zapytał mnie (wierzącego, choć puszczającego momentami wodze swej filozoficznej fantazji) co sądzę na temat sytuacji w której się znalazł. Będąc ojcem chrzestnym pewnego dziecka zaproszony został na uroczystość pierwszej komunii. W miejscowości gdzie miało się to odbyć panował zwyczaj taki, iż chrzestni wszyscy równiutko maszerowali z ławek pod ołtarz do komunii. Kolega ten stał więc przed dylematem powiedzieć otwarcie o swej niewierze i nie uczestniczyć w uroczystości lub odegrać szopkę i przyjąć nic dlań nie znaczący opłatek do ust. Doradziłem szczere i jasne postawienie sprawy z zachowaniem szacunku dla rodziny. Kolega jednak bardziej skłaniał się ku koncepcji spektaklu. Pojawia się więc pytanie. Jak ateiści, agnostycy (tudzież zwolennicy innych trudnych do zakwalifikowania prądów myślowych powiązanych z kwestiami wiary) chcą wyrażać swą wiarę lub niewiarę skoro nie podejmują nawet próby przedstawienia swego punktu widzenia? Dlaczego z góry zakłada się nietolerancję?
W popularnym serialu z dawnych lat „07 zgłoś się” pojawia się scena rozmowy Borewicza z księdzem. W trakcie tej rozmowy z księdzem, odnośnie ślubu ateisty z wierzącą pada z ust głównego bohatera zdanie które (być może niedokładnie przytoczę) brzmiało „Nie lubię nikogo oszukiwać. Nawet nieswojego Boga”. Czy nie przydałoby się trochę więcej odwagi w zakresie prawdy? Nie chodzi tu wszak tylko o oszukiwanie Boga (w którego i tak się nie wierzy). Jest to oszukiwanie rodziny i wreszcie samego dziecka. Czy to nie kłóci się ateistom z ich przekonaniami?


2 komentarze:
Hmm, dziwne, że w ogóle został chrzestnym tego dziecka..
Został chrzestnym gdy jeszcze wierzył
Prześlij komentarz