12 grudnia 2009

Złe wychowanie - thriler wart polecenia

Jako przeciwwagę do poprzednio skrytykowanego filmu chciałbym zarekomendować film wybitnego hiszpańskiego reżysera i scenarzysty Pedro Almodóvara. Film trzyma w napięciu a ścieżka dźwiękowa dodatkowo potęguje to wrażenie.

Scena z filmu

Obraz porusza kontrowersyjną tematykę molestowania seksualnego dzieci przez katolickich księży. Jeden z najmroczniejszych filmów Almodóvara, o którym sam reżyser mówił, że stanowi rozprawienie się z jego przeszłoscią.

Almodóvar wydaje się tu przemawiać wprost. Film bowiem opowiada historię chłopca wychowanego w katolickiej szkole, który po latach decyduje się zrealizować film na podstawie opowiadania napisanego przez jego przyjaciela, który doświadczył tam molestowania przez księży. Almodóvar takie właśnie wychowanie przeszedł.

Widz oprócz zagłębiania się w fabułę filmu ma szansę usłyszeć znakomity śpiew w wykonaniu chłopca, któremu poświęcony jest film. Takiego śpiewu mogłyby nawet poznańskie słowiki zazdrościć. A Almodóvar... no cóż podobno w latach szkolnych nagrania z jego śpiewem odtwarzano nawet wiernym.


DVD Złe wychowanie w espan.pl

10 grudnia 2009

2012 - kwintesencja amerykańskiego kiczu

Napisać "kicz" o tym filmie to i tak mało. Gdy na początku filmu usłyszałem, że nagle "neutrina zmutowały i zaczęły oddziaływać na materię" pomyślałem, że jego twórcy musieli jakoś kataklizm uzasadnić i że jest to najsłabszy element filmu. Jakże się pomyliłem. Twórcy bowiem wzięli sobie do serca słowa Alfreda Hitchcocka i po tym pierwszym trzęsieniu ziemi było już tylko gorzej.

Najlepszym elementem filmu były efekty specjalne ale niestety był to jedyny pozytywny element jaki można wymienić. Film "2012" z pełnym przekonaniem oceniam jako najgorszy film, na którym byłem w kinie w ostatnim dziesięcioleciu. Uważam, że jest to pewny kandydat do Złotych Malin. Obejrzenie tego filmu daje jednak pewien obraz umysłowości większości społeczeństwa amerykańskiego.

27 października 2009

Myśli o dawnej Polsce

Polska dziś jaka jest każdy widzi. Nie zawsze jednak taką była. Były kiedyś piękne czasy gdy na tle narodów Europy Polacy wyróżniali się w zakresie demokracji, praw człowieka i tolerancji. Królowie pochodzili z elekcji. Konstytucji 3 maja nie trzeba nikomu chyba przypominać. Antysemityzm był marginalny a o Polsce Żydzi mówili PO-LAN-YAH czyli Tu mieszka Bóg. Również i tolerancja dla mniejszości seksualnych była w Polsce na znacząco wyższym poziomie niż gdzie indziej. Polska była jedynym krajem na świecie, w którym świeckie prawo karne nie stosowało żadnych sankcji w stosunku do homoseksualistów. Zawdzięczamy to rozdziałowi sądownictwa kościelnego od świeckiego, który miał miejsce w 1493 r. (rządy Jana Olbrachta). Pierwsze historyczne wzmianki o homoseksualistach maszerujących po krakowskim Rynku, pochodzą z XVI wieku. O homoseksualnych królach nadal mówi się niewiele, ale już Jan Długosz sugerował homoseksualizm króla Władysława III.

Wszystko zepsuło się z nastaniem zaborów. Pojawiła się ksenofobia, szukanie winnych za narodowe niepowodzenia wśród mniejszości narodowych, religijnych i etnicznych. Zaborcy wprowadzili prawo penalizujące homoseksualizm. Wojenne i powojenne koleje losu wzbudziły w Polakach antysemityzm a także niechęć do obywateli państw ościennych. A było kiedyś tak dobrze.

11 października 2009

Sklep espan.pl

Sklep espan.pl

3 października 2009

Tomasz Raczek

Tomasz Raczek – (na zdj. z Januszem Marchwińskim) osoba, która moim zdaniem w ostatnich latach w największym stopniu przyczynia się do budowania w Polsce społeczeństwa otwartego.

4 maja 2009

Majowe refleksje. Kto wynalazł grilla, a kto napis "Zamknięte"?

Mamy sensację. Niedawno uczeni PiS-u odkryli źródła historyczne świadczące o tym, że grill został wynaleziony przez dwóch braci bliźniaków Grilowa i Rusztowa (albo innych jakichś). Pamiętam wiele tego typu sensacji. W minionej epoce mówiło się, że schody wymyślił Schodow i stąd powstała "klatka Schodowa". Sensacyjność tego najnowszego odkrycia polega jednak na tym, że grill jest w oczach zwolenników PiS-u wyznacznikiem luksusu i rozrywką elit. Cóż, jaka partia takie i jej elity, tacy też jej historycy.

Pan Paweł Zyzak to twórca nowej metodologii historycznej dającej się streścić w następującym zdaniu "Mam źródła, bardzo wiarygodne źródła i dla podniesienia ich wiarygodności ich nie ujawnię".

Nastał kolejny ustawowo skopany majowy weekend. Cóż można robić w taki weekend? Kino? Nie, bo zamknięte. Sklep? Uchowaj Boże. Toć właśnie chodziło o to by ukrócić tę Sodomę i Gomorę w święta. Może więc jakieś imprezy masowe organizowane przez miasto? Nic z tych rzeczy. Dni Gorlic zostały przeniesione na czas późniejszy. Nie dziwię się, bo jak ktokolwiek w mieście miałby zarobić na dniach w których zarobić się nie da? Żaden sponsor na to pieniędzy nie wyłoży.

Skazana więc na nudę ludność winna bieżyć co sił ku świątyniom bo tylko tam repertuar atrakcji jest szeroki. Czemu tak się nie dzieje? Na to pytanie nawet najwybitniejsze umysły PiS-u nie znalazły jeszcze odpowiedzi niemniej jednak usilnie pracują. O ile dawniej majowy weekend był radosnym, pełnym atrakcji czasem o tyle obecnie może się on kojarzyć jedynie z napisem "Zamknięte". To właśnie ten napis winien być uważany za sztandarowe osiągnięcie PiS-u na majowe długie weekendy. Zastanawiam się, kiedy ktoś w tym kraju zmądrzeje i doprowadzi do zliberalizowania nieszczęsnych przepisów w tym zakresie.

Nuda spędzana na gorlickim zadupiu zachęca do wyglądania przez okno. Tu zaś pojawia się kolejna refleksja do której skłaniają sterczące kikuty pni które kiedyś drzewami były. Jedyną winą tych drzew prócz ich wielkiego uroku było to, że ośmieliły się wyrosnąć na wysokość wyższą niż czyjeś okno. Ten ktoś to najwidoczniej człek ambitny i nie pozwoli sobie by byle roślina patrzyła nań z góry. Nie pozwoli by dawała odrobinę chłodu w upalne dni. Tak to niegdyś ładne i pełne drzew osiedle Magdalena w Gorlicach stopniowo przekształcane jest w bezdrzewną pustynię, na której straszą pozbawione gałęzi martwe pnie. Był las, nie było nas. Nie będzie lasu, nie będzie nas. W ogóle niczego nie będzie.

14 kwietnia 2009

Wikipedia współpracy czy Wikipedia rywalizacji?

Uwolniwszy się od Wikipedii mam troszkę więcej czasu na spojrzenie wstecz i ogólną refleksję nad społecznością Wikipedystów. Tym co daje się dostrzec z perspektywy czasu po analizie pewnych konfliktów są dwie wizje Wikipedii. Jedna to Wikipedia współpracy, a druga to Wikipedia rywalizacji.

Wikipedia współpracy Ja widzę hasła jako twory nie będące nikomu przypisanymi (ani „moje” „ani twoje” tylko wszystkich). Jeśli są wszystkich to każdemu powinno zależeć na ich jakości i rozwoju projektu. Ich poprawy w mojej nieco idealistycznej wizji może i powinien dokonać każdy kto tylko potrafi. Jeśli ostentacyjnie tego nie robi mimo swej wiedzy to może być to uważane za przejaw złej woli wobec projektu ponieważ na poprawie jakości haseł zyskują wszyscy. Model ten preferuje kooperację jako wspólne budowanie wielkiego dzieła.

Wikipedia rywalizacji Wizja tu przedstawiona to tylko domysł odnośnie wizji pewnej grupy wikipedystów, ale myślę, że trafny. W wizji tej wyraźniej zaznacza się podział na hasła własne i cudze. W modelu tym istotny jest element rywalizacji i ma ona stanowić stymulację do postępu.

Obie wizje mają swe zalety i wady. Wadą mojej jest możliwość nadmiernej pobłażliwości dla wad tkwiących w hasłach. Wadą tej drugiej jest możliwość przeradzania się rywalizacji w osobistą walkę co prowadzić może do zniechęcania osób i ich odchodzenia z projektu. Wynikiem odmienności tych wizji jest np. podejście do zgłaszanych uwag w zakresie przyznawania statusu „Artykuł na Medal”. Pewien Wikipedysta uważał przykładowo, że status „Artykuł na Medal” jest jakby nagrodą dla twórcy hasła a rolą innych współzawodniczących Wikipedystów jest znaleźć jego wady. Spisał więc długą litanię zarzutów (m.in. usterek językowych) i gołym okiem widać było, że to spisanie zajęło więcej czasu niż ich poprawa. Ja uważałem, że Wikipedyści w toku dyskusji nad przyznaniem „medalu” dla hasła razem wspólnie pracują nad tym by hasło było jak najlepsze i na tym tylko im zależy a nagroda jest wspólna i jest nią jakość hasła, które później stanowi wzorzec. Nie akceptowałem w związku z tym woli zniszczenia czyichś starań o medal dla hasła. W tej drugiej wizji jest to zachowanie w pełni akceptowalne. Cóż, każdy ma prawo do swojej wizji.

Jestem niepoprawnym idealistą i z tego też powodu np. wybrałem swego czasu Aikido jako sztukę bez niezdrowej rywalizacji. Niestety moja wizja Wikipedii zalatująca nieco ideami socjalistycznymi okazała się tak jak i one mrzonką. Wikipedia to ciągła rywalizacja każdego z każdym, a każda kooperacja ma swoją cenę.

Rzeczywistość Wikipedii to nie tylko rywalizacja między pojedynczymi Wikipedystami. To również niestety rywalizacja a czasem wprost walki pomiędzy pewnymi grupami Wikipedystów. Obserwując głosowania bez trudu można było przewidzieć kto będzie za a kto przeciw. Jedna grupa głosów (liczniejsza) to Piotr967, Andrzej19, rdrozd, Albertus teolog, Elfhelm i parę innych. Druga grupa (mniej liczna) to Grzegorz Petka, Kicior, Dawid86. Spory między tymi grupami były konfliktami bardzo silnymi. Nie przebierano w słowach. Wikipedia jak się okazało to nie bajka pana Ueshiby1. To raczej coś ze świata pana Sun Tzu2. To niestety świat walki a nie pokoju. W takiej Wikipedii nie ma dla mnie miejsca.


1 Morihei Ueshiba (1883-1969) – twórca Aikido, którego nazwa może być tłumaczona m.in. jako droga pokoju
2 Sun Tzu (544-496 p.n.e.) – starożytny myśliciel chiński z okresu Wiosen i Jesieni kiedy to ponad 170 państw i państewek chińskich walczyło między sobą o supremację, autor Sztuki Wojny, najstarszego podręcznika prowadzenia wojen