28 lipiec 2008

Plotka o poszłem i przyszłem

Jakiś czas temu dobiegła do mnie pogłoska jakoby Rada Języka Polskiego zaakceptowała formy poszłem i przyszłem. Nie bardzo chciało mi się w to wierzyć, ale cóż, nie pierwszy to raz językowy błąd przekształca się w normę. Dziś jednak trafiłem na stronę wspomnianego organu i znalazłem wypowiedź zadającą kłam tamtej plotce.

Poprawna jest tylko forma poszedłem. Poszłem jest błędem, i to rażącym.
http://www.rjp.pl/?mod=oip&type=inne&id=302&letter=

27 lipiec 2008

Różności

W skrócie – odkrycia sezonu (kolejność przypadkowa):

  • Opera to fajna sprawa (nie mam na myśli przeglądarki tylko prawdziwą operę np. La Traviata G. Verdiego)
  • Opera jest miejscem gdzie kultura wysoka styka się z kulturą osobistą (a czasem z jej brakiem) :(
  • Format SVG nie jest taki zły (potrafię już zrobić co nieco w tym formacie)
  • Jeszcze fajniejsze jest tworzenie w systemie MetaPost
  • Na Wikipedii można pisać również na tematy związane ze swym wykształceniem anie tylko na takie o których (teoretycznie) się nie ma (nie powinno się mieć?) pojęcia. Dziwne to jakoś. ;)
  • Gokarty to nie jest rozrywka dla mnie i nie powinienem się za to zabierać bo mam talent do demolowania toru. Cóż pluralizm – dla jednych opera dla innych gokarty
  • Czasem jak kolega pożyczy wypasionego aparatu fotograficznego to można nawet zrobić coś dla ludzkości i pododawać fotki do ilustrowania Wikipedii

25 czerwiec 2008

Wiki

Tak. Wiem, dawno na blogu nic nie pisałem. Niewiele mam na swe usprawiedliwienie. Jedyną rzeczą w tym względzie może być silne zaangażowanie w projekty działające w ramach fundacji Wikimedia. Mam tu na myśli głównie Wikipedię i Wikibooks.

Projekty takie są moim zdaniem bardzo pouczające, zwłaszcza dla edytujących bo napisanie dobrego hasła wymaga zapoznania się z literaturą, wskazania materiałów źródłowych.

Wikibooks jest moim zdaniem z jednej strony wciąż za mało dostrzegane, choć wolne podręczniki mają moim zdaniem ogromną przyszłość w popularyzacji wiedzy. Z drugiej strony brak szerszego zainteresowania jest w pewnym sensie zrozumiały. Wikipedia to miejsce gdzie można znaleźć i umieścić niemal wszystko, a to co się znajdzie można w miarę szybko przeczytać. W przypadku Wikibooks jest nieco inaczej, a ludzie nie mają cierpliwości do czytania podręczników przez internet. Sytuację pogarsza fakt, że oprogramowanie, które w przypadku encyklopedii sprawdza się świetnie w przypadku książek już takie świetne nie jest. Książkę czytelnik najchętniej widziałby jednak w formie wygodnej do czytania a więc wydrukowanej. Drukowanie tego co z natury rzeczy przeznaczone jest do wyświetlenia w przeglądarce nie daje zbyt ładnych efektów. Przygotowanie zaś plików PDF jest natomiast po pierwsze nieco kłopotliwe, a po drugie nie do końca współgra to z założeniem łatwości edycji zamieszczanych treści.

Pozostaje mieć nadzieję, że ktoś kiedyś wpadnie na pomysł utworzenia podobnego projektu na innym oprogramowaniu w którym oprócz łatwości edycji można będzie zadbać również o dobrą jakość składu przy jednoczesnej pełnej dostępności w postaci tekstu dla przeglądarek internetowych.

11 maj 2008

Cenzura polityczna w gadu-gadu

Dziś chciałbym napisać o haniebnej praktyce ze strony gadu-gadu. Firma ta udostępniając swe serwery do komunikacji między ludźmi w żaden sposób w regulaminie nie powiadamia użytkownika o tym, że jego rozmowy są cenzurowane. Przed chwilą padłem właśnie ofiarą cenzury. Gdy w trakcie rozmowy z kimś wpisywałem słowa "Ernesto Guevara" to od tej chwili wiadomości wysyłane przeze mnie przestawały dochodzić do mojego rozmówcy. Ani ja ani mój rozmówca nie zostaliśmy ostrzeżeni o stosowaniu tego typu blokad. Ani ja ani mój rozmówca nie życzyliśmy sobie tego typu "troski" o polityczną prawomyślność. Jest to praktyka skandaliczna i wystawia na szwank wiarygodność tej firmy.

Inne przykłady znalazłem na stronie: http://riot777.wordpress.com/2007/04/05/cenzura-w-gadu-gadu/ A tu inny przykład politycznej działalności pod pretekstem walki ze spamem. http://di.com.pl/news/17857,1.html. Było też i tak (choć nie pamiętam gdzie o tym czytałem), że GG blokowało wszystkie słowa zawierające nazwę konkurencyjnego komunikatora "tlen". Blokowane były więc również słowa takie jak "utlenianie".

6 kwiecień 2008

Godność (c.d.)

Na postawione zagadnienie zdefiniowania godności odpowiedział na forum racjonalista.pl pan Dokowski. Zaproponował on następującą definicję:

Aby precyzyjnie zdefiniować godność musimy wznieść się wysoko ponad nasze przyzwyczajenia i związane z nimi kwantyfikatory. Godność ze swej istoty wywodzi się wprost z dualizmu przedmiot/podmiot. Aby zdefiniować godność musimy najpierw budować model, w którym osobno mamy wszystkie przedmioty jako elementy tego zbioru, ponadto mamy wyróżniony podzbiór podmiotów.

W takim modelu mamy też wyróżnione podzbiory, które nazwę na użytek tej definicji jako "ten sam przedmiot". W takim podzbiorze każdy z elementów różni się od innego czymś, co nazwę "wartością czasu".

W podzbiorze podmiotów też wyróżniam podzbiory, które nazwę "ten sam podmiot". W takim zbiorze elementy też różnią się wartością czasu.

I to już wystarczy do zdefiniowania godności. Uwaga, oto ta definicja, być może po raz pierwszy w historii pojawiła się ścisła definicja godności.

Definicja:

Mówimy że podmiot posiada godność wtedy i tylko wtedy, gdy dla każdego zbioru typu "ten sam przedmiot" i dla każdego zbioru typu "ten sam podmiot" prawdziwa jest następuijąca implikacja: jeżeli część wspólna tych zbiorów jest zbiorem niepustym, to suma tych dwóch zbiorów ma następuującą cechę: dla każej pary elementów należących do tej sumy prawdziwa jest następująca implikacja: jeżeli jeden z elemntów pary jest podmiotem a drugi nie jest podmiotem, to wartość czasu podmiotu jest większa niż wartość czasu drugiego elementu.

Wnioski płynące z zaproponowanej definicji Dokowski przedstawił w innej swojej wypowiedzi:

Kryterium godności naturalnie rozstrzyga spór o eutanację. Skoro założymy, że nie wolno traktować człowieka jak przedmiot, mamy obowiązek postąpić z chorym zgodnie z tym, co nam dyktują relacje podmiot-podmiot. Wniosek z tego jest prosty - eutanazja jest moralnie dobra tylko wtedy, gdy jest zgodna ze świadomą wolą chorego.

Jeżeli nie mamy pewności co do jego woli (nie występuje stosowna relacja podmiot-podmiot), to decyduje aspekt podkreślony w pierwszym wariancie mojej definicji, a mianowicie postulat, że podmiot nie może przestać być podmiotem, dopóki jest tym samym ciałem. Ponieważ relacja podmiot-przedmiot jest zakazana, nie wolno nikomu naruszyć nietykalności cielesnej chorego.

Natomiast kwestia płci nie ma znaczenia dla godności podmiotu. Rasa istot jednopłciowych może miać taką samą godność jak nasza, nie widzę tu żadnych przeszkód. Jeżeli taka rasa chce się rozmnażać, to nie możemy im tego zakazać, bo byśmy naruszyli ich godność - zakaz taki jest relacją podmiot-przedmiot. Tak więc spór tego rodzaju należy traktować jako sprawę wewnętrzną dotyczącą tylko istot dwupłciowych. Każde rozstzygnięcie tego sporu, osiągnięte w efekcie relacji podmiot-podmiot jest akceptowalne z punktu widzenia kryterium godności.

Warto zauważyć, że w państwie prawa zakaz nie jest relacją podmiot-przedmiot, ale jest konsekwencją wcześniejszych relacji podmiot-podmiot, o których pisałem w poprzednim akapicie, które nie naruszyły godności, a więc były, przykładowo, porozumieniem zaakceptowanym przez wszystkich uczestników sporu. Taki zakaz wypracowany w wyniku takiego porozumienia, nazwijmy go "umową społeczną", obowiązuje nie jako relacja podmiot-przedmiot (jak np. rodzice zakazują czegoś dziecku, naturalnie naruszając jego godność), ale jako wciąż jakby trwająca relacja podmiot-podmiot, w której przez domniemanie uczestniczą wszyscy członkowie społeczności i wszyscy potwierdzają nadal zgodnie wolę unikania związków homoseksualnych.

Warto zauważyć, że kryterium godności naturalnie dzieli prawo na dwie części:

prawo naturalne - wynikającą wprost z godności, jak np. zakaz odbierania wolności, zakaz eutanazji wobec osób, które nie wyraziły woli eutanazji

prawo stanowione - które w wyniku umowy społecznej może być dowolnie (pod warunkiem, że nie narusza godności) uzgodnione przez założycieli społeczności i akceptowane przez jej członków

1 kwiecień 2008

Złodzieje z Poczty Polskiej

Cóż może zdziałać mały, biedny obywatel w starciu z molochem Poczty Polskiej? Oto dzisiaj nadeszła na mój korespondencyjny adres rozerwana przesyłka. Oczywistym jest, że doszło do naruszenia art. 267 § 1. KK

Art. 267.

§ 1. Kto bez uprawnienia uzyskuje informację dla niego nie przeznaczoną, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do przewodu służącego do przekazywania informacji lub przełamując elektroniczne, magnetyczne albo inne szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem specjalnym.

§ 3. Tej samej karze podlega, kto informację uzyskaną w sposób określony w § 1 lub 2 ujawnia innej osobie.

§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1-3 następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Zachodzi również podejrzenie naruszenia art. 278 KK, ale nie to jest teraz najistotniejsze. Istotne jest to, że człowiek wobec takiego molocha jest zupełnie bezsilny. Sprawcy pozostaną niewykryci a Poczta Polska nadal będzie kontynuować swój proceder. O kradzieżach mających miejsce w tej instytucji pisał już Przekrój, a internauci ujmowali rzecz jeszcze dosadniej. I co? I nic. Nic się nie zmieniło. Jak kradli tak kradną. :(

16 marzec 2008

Pod urokiem słów piosenki


Czarny chleb i czarna kawa
opętani samotnością,
myślą swą szukają szczęścia,
które zwie się wolnością.

(...)

I nadejdzie chwila błoga,
śmierć zabierze oddech mój,
moje ciało stąd wyniosą,
a pod celą będą znów...

Inny czarny chleb i czarna kawa
opętani samotnością,
myślą swą szukają szczęścia,
które zwie się wolnością!