Cóż może zdziałać mały, biedny obywatel w starciu z molochem Poczty Polskiej? Oto dzisiaj nadeszła na mój korespondencyjny adres rozerwana przesyłka. Oczywistym jest, że doszło do naruszenia art. 267 § 1. KK
Art. 267.
§ 1. Kto bez uprawnienia uzyskuje informację dla niego nie przeznaczoną, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do przewodu służącego do przekazywania informacji lub przełamując elektroniczne, magnetyczne albo inne szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem specjalnym.
§ 3. Tej samej karze podlega, kto informację uzyskaną w sposób określony w § 1 lub 2 ujawnia innej osobie.
§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1-3 następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Zachodzi również podejrzenie naruszenia art. 278 KK, ale nie to jest teraz najistotniejsze. Istotne jest to, że człowiek wobec takiego molocha jest zupełnie bezsilny. Sprawcy pozostaną niewykryci a Poczta Polska nadal będzie kontynuować swój proceder.
O kradzieżach mających miejsce w tej instytucji pisał już
Przekrój, a internauci ujmowali rzecz jeszcze
dosadniej. I co? I nic. Nic się nie zmieniło. Jak kradli tak kradną. :(